Inni utrzymują, że drugie pokolenie oznacza drugie pokolenie potomstwa urodzonego w danym kraju. Ponieważ ludzie nadal migrują do USA, liczba Amerykanów w drugim pokoleniu gwałtownie rośnie. Oczekuje się, że do 2065 r. 18% całkowitej populacji kraju stanowić będą imigranci drugiego pokolenia.
Drugie małżeństwo. W 979 r. cesarz Otton II znowu usiłował zagrozić państwowości Mieszka, ale i tym razem słowiański władca wyszedł cało z opresji. Zawarcie pokoju przypieczętowało małżeństwo księcia z Odą, córką niemieckiego margrabiego Dytryka. Do ceremonii zaślubin doszło w roku 980, po śmierci Dobrawy.
Dziedziczenie w przypadku bezdzietnego małżeństwa a dziedziczenie rodziców spadkodawcy. W sytuacji gdy małżeństwo nie posiada dzieci, w razie śmierci jednego z małżonków do dziedziczenia z ustawy obok małżonka spadkodawcy dochodzą rodzice zmarłego. Co istotne, w pierwszej kolejności rodzice spadkodawcy wyprzedzają w
Dziedziczenie po śmierci jednego z małżonków i kwestia dziedziczenia dzieci z pierwszego małżeństwa jednego z nich. Na wstępie zaznaczę, że rozdzielność majątkowa (ustalona w drodze umowy między małżonkami czy też przez sąd) w żaden sposób nie wpływa na dziedziczenie po śmierci jednego z małżonków.
Relacje między drugimi małżonkami a dziećmi z poprzednich małżeństw często stają się dużym problemem. Ludzie się rozstają, uczucia odchodzą, ale dzieci zawsze pozostają, a ich reakcji na takie zmiany nie sposób przewidzieć.
Drugie małżeństwo zawsze różni się od pierwszego. Bez względu na to, dlaczego twoje pierwsze małżeństwo nie zadziałało, prawdopodobnie nosisz bagaż pozostawiony po doświadczeniach z pierwszego małżeństwa, które wpływają na twoje zachowanie, postrzeganie i reakcję na nowy związek.
Jest instytucją zamierzoną przez Boga Stwórcę, zarówno ze względu na pomoc małżonkom w obdarowywaniu się wzajemnie w miłości i wierności, jak i ze względu na wychowanie we wspólnocie rodzinnej dzieci zrodzonych z tego związku. 1.2. Małżeństwo „w Chrystusie” Z Nowego Testamentu jasno wynika, że Jezus potwierdził ową
Ts7qGQf. Nawet jeśli pierwsze małżeństwo nie wyszło, nigdy nie jest za późno, by znowu znaleźć miłość! Rozwód jest wyczerpującym emocjonalnie i traumatycznym przeżyciem, które często sprawia, że kobiety boją się ponownego małżeństwa. Jednak, według Doradcy ds. Małżeństwa, Sheeli Mackintosh-Stewart, kobiety często mają więcej szczęścia w związku małżeńskim za drugim razem. Statystycznie, drugie małżeństwo ma większą szansę na sukces - tylko 31% kończy się rozwodem, w porównaniu do 42% w przypadku pierwszego związku. Pierwszemu małżeństwu zwykle towarzyszą duże emocje, oczekiwania, marzenia o bajkowym weselu i "życiu długo i szczęśliwie". Często narzeczeni są młodzi, nie mają doświadczenia życiowego i wiedzy na temat obowiązków i trudności związanych z małżeństwem. Kobiety po rozwodzie, które doświadczyły też ciernistej strony małżeństwa, często poświęcają znacznie więcej czasu na autorefleksję, rozwój osobisty, ale też określenie tego, czego potrzebują od przyszłego partnera. Takie osoby inwestują więcej czasu i energii w relacje, często są też bardziej wyrozumiałe wobec niedociągnięć partnera i bardziej skłonne do kompromisów. Po doświadczeniu małżeńskiego życia, kobiety na ogół mają bardziej realistyczne oczekiwania wobec drugiego męża. Natomiast zdarza się, że osoby wchodzące w związek małżeński po raz pierwszy liczą na to, że partner po ślubie się zmieni, co najczęściej wiąże się z dużym rozczarowaniem. Wiele kobiet po rozwodzie nie śpieszy się do ponownego małżeństwa, ma już dzieci i jest stabilna finansowo. Brak presji na wejście w związek stawia ich w pozycji siły, ponieważ poświęcają czas, aby starannie wybrać partnerów życiowych. Wszystkie statystyki dowodzą, że kobiety mają więcej szczęścia w miłości po raz drugi. Dlatego nawet jeśli twoje pierwsze małżeństwo nie wyszło, zawsze warto spróbować raz jeszcze.
19-10-2009 18:08 #1 Drugi mąż, dzieci z poprzednich małżeństw i co z tego wynika Dziś pod innym nickiem ale niestety muszę, choć niechętnie, to zbyt delikatne i nie tylko moje sprawy. Taka sytuacja, chyba dość częsta, ale ja akurat nie mam wokół siebie nikogo takiego z kim mogłabym "porównać" problemy. Moje obecne małżeństwo jest i dla mnie i dla męża, drugie. Mamy dorosłe dzieci z poprzednich małżeństw, wspólnych nie mamy (już mieliśmy "swoje lata" wiążąc się po raz drugi). Zresztą właśnie głównie dzieci, choć od początku w zasadzie dorosłe, są powodem problemów. Choć pewnie nie tylko. Może ktoś z Was jest w podobnej sytuacji. Jak radzicie sobie z tematem "spadku". Cokolwiek by to było. Nie mówię o jakichś milionach, nie w tym rzecz (wtedy pewnie nie miałabym tego problemu.. ). Ale - choćby dom, własna działalność, itp... Kiedy dzieci są wspólne wszystko jest jasne (choć i wtedy bywają problemy, mieliśmy tu takie wątki..) ale w tej sytuacji? Podpisaliśmy umowę przedmałżeńską, rozdzielność, właśnie po to, aby sobie a głównie dzieciom nie komplikować życia. Ale ... nie rozwiązało to wszystkich problemów. Nie chciałabym wchodzić (może uda się bez tego) w szczegóły - mam nadzieję, że rozmowa się nawiąże, że nas jest tu więcej takich, a ja w niej znajdę to co jest mi potrzebne. Bo zresztą to nie chodzi tylko o moją sytuację ale w ogóle o ten temat, ciekawy ale i kontrowersyjny a przez to ostatnie właśnie, mało omawiany otwarcie. 19-10-2009 18:29 #2 Lider FORUM (min. 2800) FORUMOWICZ WIELKI SERCEM myślę że bez szczegółów się nie obejdzie..........bo sama intercyza juz rozwiązuje sprawy spadkowe...........dziedziczą dzieci własne............więc problem jest głębszy i zastawiam się jakiej natury................pomaganie na co dzień, małe sponsorowanie, kupowanie drobnych prezentów, sama nie wiem...........czy z tego powodów są jakieś niesnaski wsród waszych dzieci, czy "sponsorujecie" tylko swoje dzieci, czy one są nawzajem o to zazdrosne.................. 19-10-2009 19:13 #3 jest nas dwoje i Cichy C95. budujemy dom 2-osobowy 19-10-2009 19:19 #4 REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) NAJPOŻYTECZNIEJSZY FORUMOWICZ od ZAWSZEFORUMOWICZ WIELKI SERCEM kto szuka ..... ten znajdzie ...... 20-10-2009 13:44 #5 FORUMOWICZ to brzmi dumnie (min. 100) Ha, a ja miałam w rodzinie taką sytuację - zmarł wujek, od lat nie mieszkający z ciocią. Zostawił jej i dzieciom mieszkanie, dla siebie i konkubiny wybudował mały domek. Po śmierci domek odziedziczyły dzieci i żona (nie mieli rozwodu), sprzedali, a konkubina poszła mieszkać do swoich rodziców, choc z tego co wiem, tez w ten dom inwestowała. 21-10-2009 10:59 #6 DOMOWNIK FORUM (min. 500) Bardzo się cieszę, że ktoś poruszył ten temat, ja mam podobną sytuację. Mąz ma dwoje dzieci, ja jedno. On zostawił byłej żonie i dzieciom praktycznie wszystko czego się dorobili we wspólnym życiu( tzn. własnościowe mieszkanie). To co mamy teraz jest od początku do końca naszym wspólnym dorobkiem, startowaliśmy z podobnego pułapu, podobne zarobki (może moje przez początkowy czas trochę większe, ale z kolei mój syn był dłużej na naszym utrzymaniu, bo najmłodszy). Ja niestety mieszkałam w mieszkaniu komunalnym z moją mamą i synem i po wspólnym wybudowaniu domu, syn z babcią został w tym mieszkaniu, ale jest to cały czas mieszkanie komunalne raczej bez możliwości wykupu. Dom jeszcze przed ślubem był własnością po 1/2. Automatycznie jego 2 córki dziedziczą część po tatusiu, a mój syn po mnie. Aktualnie doszła jeszcze komplikacja w postaci naszego ślubu. Bo w razie czego jedno z nas dziedziczy po drugim. Mój mąż uważa, że powinniśmy sprawy tak załatwić żeby każde z dzieci dziedziczyło po nas po 1/3, no bo przecież mamy trójkę dzieci. Ja się z tym nie zgadzam. Abstrahując od tego, że jego córkom powodzi się b. dobrze ( nie dlatego, że bardziej inteligentne czy pracowite od mojego syna, tylko dobrze wyszły za mąż), Mój syn troche sobie życie skomplikował wiążąc się z dziewczyną z dzieckiem, ale bez majątku po przodkach, (za to mam gotowego wnuka ) i jest im bardzo ciężko. Wprawdzie dziedziczenie po nas nie wiele im pomoże bo to moźże jeszcze trochę potrwać , A co Wy o tym myślicie? Jeśli chodzi o prezenty, doraźną pomoc, jest mniej więcej po równo, mąż bardzo tego pilnuje ( mimo, że mnie serce pęka, bo podejrzewam, że moje dziecko czasami głoduje, oczywiście nie mogę na to pozwolić i coś tam zawsze w naturze podrzucam). 21-10-2009 11:35 #7 OLIMP FORUM - oświecona góra rankingu... Sprawy tego typu są generalnie nierozwiązywalne. Bazować można na prawie, ale intercyza rozwiązuje w zasadzie tylko sprawy z przeszłości. Przecież takie same problemy mają normalne rodziny. Sprawa niby klarowniejsza, ale i tak nie zawsze jednakowo się dzieci traktuje (bez tłumaczenia się, że nie są głupsze, czy mniej zaradne, czy wyszły lepiej za mąż itp.). I to niejednakowe traktowanie czasami przysparza problemów, a czasami nie. Jako jeden z rodzeństwa nie mam nic do tego, czy rodzice pomogą komuś bardziej, czy nie. Nie mam też skrupułów pomagać czasami bardziej jednemu dziecku niż drugiemu. problem rodzi się, gdy dzieci widzą te różnice i im to przeszkadza. Nie ma innych sposobów jak rozmowa, a i tak to niczego nie gwarantuje. Problem z rozbitych rodzin jest taki sam jak w nie rozbitych tylko tam to zdarza się częściej bo i warunki prawne też są inne. 21-10-2009 12:49 #8 REKORDZISTA FORUM (10 tysięcy postów!) FORUMOWICZ WIELKI SERCEM Moi znajomi mają następującą sytuację. Facet ma dziecko z poprzedniego (nieformalnego) związku. Ze sbą mają dwoje dzieci. Majątek przepisali tak, że najpierw podzielii dom na dwie części. Część domu faceta została podzielona na trzy części, a część jego żony na dwie. Czyli dziecko z poprzedniego związku dostanie 1/3 połówki domu, a wspólne dzieci po 1/3 połówki pus po 1/2 drugiej połówki. Nie komentuję tego, bo nie wiem co o tym myśleć. Oczywiście podział ma nastąpić po śmierci obojga. Zastanawia mnie, czy jak zostanie jedno z małżonków, to może zmienić ten zapis? Z tego wniosek, że dziecko z poprzedniego związku dostanie najmniej, ale z drugiej strony, domu dorabiał sie ten facet z obecną żoną. Trudne to wszystko. 21-10-2009 13:13 #9 ELITA FORUM (min. 1000) FORUMOWICZ WIELKI SERCEM Jolka wydaje mi sie ,że w Twoim przypadku ponieważ nie macie wspólnych dzieci ,dziedziczycie po sobie nawzajem,ale Twoją część dziedziczą Twoi zstępni czyli syn a część męża jego zstępni czyli dwie córki. ale dobre pytanie zadałaAmalfi ; co się dzieje jeśli jedna ze stron odchodzi pierwsza,a druga strona postanawia zmienić zapis np. wtedy działa tylko zachowek? trudne to wszystko Wszystko jest trudne nim stanie się proste 21-10-2009 13:20 #10 W takim przypadku druga strona może zarządzić testamentem tylko swoją część spadku po zmarłej wcześniej połowicy [i oczywiście swoim majątkiem]. Gdyby pieniądze umiały mówić, mówiłyby: "do widzenia". 21-10-2009 16:05 #11 ELITA FORUM (min. 1000) FORUMOWICZ WIELKI SERCEM Napisał jola_krzysiek W takim przypadku druga strona może zarządzić testamentem tylko swoją część spadku po zmarłej wcześniej połowicy [i oczywiście swoim majątkiem]. Dzięki za odpowiedż Martwi mnie tylko założenie ,że połowica zabierze się pierwsza Wszystko jest trudne nim stanie się proste 21-10-2009 21:03 #12 Cieszę się że wątek ruszył Co człowiek to inna sytuacja... U mnie jest tak, że mąż ma firmę, którą zakładał będąc z poprzednią żoną. Ona nie angażowała się w frmę w ogóle, nie interesowała jej, nie pracowali razem itp. Po rozwodzie była sprawa podziału majątku i mąż spłacił swoją pierwszą żoną zgodnie z orzeczeniem sądu (nawiasem mówiąc spłaca do dziś ratami miesięcznymi). Odkąd jesteśmy razem firma się rozwija i działa bardzo dobrze (juz drugie tyle). Z tym, że ja juz znacznie bardziej się w nią angazuję niz 1 żona. To w kwestii zawodowej. No i teraz - ja od początku widziałam to tak, że moja córka odziedziczy po mnie a męża dzieci po nim. czyli - rozdzielnośc i cześć. ja weszłam w to 2 małżeństwo z dużym mieszkaniem (mąż swoje zostawił 1 zonie) a mąż z firmą. Ale jestesmy juz długo razem. Są rzeczy do których dochodzimy wspólnie. Myslimy więc, żeby spisac testamenty - no bo własnie - kto się zwinie pierwszy.. Jeśli ja - mąż traci nieruchomosć nad którą razem juz pracowaliśmy (choć mamy ja dzięki mojemu mieszkaniu, które sprzedalismy), jeśli mąż - ja zostanę bez środków do zycia z frmy męża. Myślimy więc tak - nasz wspólny obecny dom dziedziczy moja córka ale gdybym to ja pierwsza zeszła ze świata tego to mąż ma prawo (testament) mieszkać tu dożywotnio. Moja córa nic na przeciw nie ma, lubia sie i dla niej to będzie oczywiste. Odwrotnie - to juz gorzej.... Nota bene, dzieci męża frrmy ojca NIE CHCĄ. One wolałyby kasę (??) bo mają swoje zycie i nie chcą robić wcale tego co tata. Zrozumiałe. Ale firmę żal by było sprzedawać w obce ręce... I ja bym ją chętnie pociągnęła po mężu, zresztą byłoby to naturalne bo wszystko wiem, wszystkich pracowników znam, znam tez branżę. Ale jak to ładnie i czystko załatwić tak żeby nie wpakowac się w kanał... No - teraz to namieszałam (jeśli ktoś w ogóle wytrwał do końca) 21-10-2009 21:06 #13 No właśnie - oprócz rozdzielności chyba bez testamentu się nie obejdzie (odnośnie tego co wyżej piszą galka, amalfi i in). No bo jesli dom jest mój i dziedziczy moja córka a ja nagle schodzę z tego świata to mój mąż musi się wynieść na bruczek???? A raczej mało realne że umrzemy grzecznie naraz. 21-10-2009 21:53 #14 DOMOWNIK FORUM (min. 500) 22-10-2009 06:24 #15 DOMOWNIK FORUM (min. 500) Napisał offerta Cieszę się że wątek ruszył Co człowiek to inna sytuacja... U mnie jest tak, że mąż ma firmę, którą zakładał będąc z poprzednią żoną. Ona nie angażowała się w frmę w ogóle, nie interesowała jej, nie pracowali razem itp. Po rozwodzie była sprawa podziału majątku i mąż spłacił swoją pierwszą żoną zgodnie z orzeczeniem sądu (nawiasem mówiąc spłaca do dziś ratami miesięcznymi). Odkąd jesteśmy razem firma się rozwija i działa bardzo dobrze (juz drugie tyle). Z tym, że ja juz znacznie bardziej się w nią angazuję niz 1 żona. To w kwestii zawodowej. No i teraz - ja od początku widziałam to tak, że moja córka odziedziczy po mnie a męża dzieci po nim. czyli - rozdzielnośc i cześć. ja weszłam w to 2 małżeństwo z dużym mieszkaniem (mąż swoje zostawił 1 zonie) a mąż z firmą. Ale jestesmy juz długo razem. Są rzeczy do których dochodzimy wspólnie. Myslimy więc, żeby spisac testamenty - no bo własnie - kto się zwinie pierwszy.. Jeśli ja - mąż traci nieruchomosć nad którą razem juz pracowaliśmy (choć mamy ja dzięki mojemu mieszkaniu, które sprzedalismy), jeśli mąż - ja zostanę bez środków do zycia z frmy męża. Myślimy więc tak - nasz wspólny obecny dom dziedziczy moja córka ale gdybym to ja pierwsza zeszła ze świata tego to mąż ma prawo (testament) mieszkać tu dożywotnio. Moja córa nic na przeciw nie ma, lubia sie i dla niej to będzie oczywiste. Odwrotnie - to juz gorzej.... Nota bene, dzieci męża frrmy ojca NIE CHCĄ. One wolałyby kasę (??) bo mają swoje zycie i nie chcą robić wcale tego co tata. Zrozumiałe. Ale firmę żal by było sprzedawać w obce ręce... I ja bym ją chętnie pociągnęła po mężu, zresztą byłoby to naturalne bo wszystko wiem, wszystkich pracowników znam, znam tez branżę. Ale jak to ładnie i czystko załatwić tak żeby nie wpakowac się w kanał... No - teraz to namieszałam (jeśli ktoś w ogóle wytrwał do końca) myslę, że to dobre rozwiązanie kwestii domu. Co do firmy to nie wydaje mi się, żeby dobrym rozwiązaniem było dziedziczenie całej firmy przez dzieci męza. Może zróbcie jakieś udziały - coś w tym stylu. Ale w taki sposób, żebyś w razie czego miała większośc. Generalnie strasznie trudny temat. O takich sprawach cięzko się mysli i jeszcze cięzej podejmowac decyzje. Ale trzeba. 22-10-2009 13:39 #16 morfeusz1 - dziękuję za udział w mojej pokręconej sytuacji. Jedna ważna rzecz - zapomniałam napisać - wartość firmy ma być jednak podzielona między jego dzieci i mnie, do tego juz doszliśmy i to rzeczywiście jest sprawiedliwe. czyli nasze "prawa " są równe i jest to zupełnie inna sytuacja na starcie dla mnie. Ale nadal nie rozwiązuje to kwesti o których powyżej i poniżej... Tak jak piszesz - musi być jakaś większość czy coś bo de facto MUSI BYĆ JEDNA OSOBA PROWADZĄCA firmę. Ja juz spac nie mogę bo wyobrażam sobie po nocach (normalnie nie mogę spać!) jak to siedzę w pracy i podejmuję decyzję a tu wchodzi dziecię męża i żąda : 1. zatrudnienia szwagra, żony szwagra, swojej żony, dziecka... 2. zwolnienia pani Basi, Krysi, pana Zenka... bo TAK 3. Wytłumaczenia się dlaczego tak mało jest kasy - może źle prowadzę firmę 4. Wytłumaczenia dlaczego tak dużo kasy - ile w takim razie JA dostaję Może ja panikuję. Może się filmów amerykańskich naoglądałam... Może po prostu przesadzam Z dziećmi męża nie mam specjalnie złych układów, ale nie mam też specjalnie dobrych. Są raczej takie "żadne"... I jeszcze jedno przyszło mi do głowy - może ktoś z Was wie - jak to jest z prawami po współmałzonku jesli jest się zoną ale z rodzielnością majątkową? czy np - mogę liczyć np na rentę (pomijając inne uwarunkowania otrzyamania renty w ogóle) albo - czy dotyczyc mnie będzie, jakby co, zasada zachówku? I inne.... czy wszystkie te przepisy dotyczą każdego współmałzonka czy tylko małzonka we wspólnocie... Nie jest lekko.. ale nikt nie obiecywał... 22-10-2009 14:41 #17 Myślę, że co do firmy trzeba rozważyć jeszcze jedną rzecz. Rozumiem, że dzieci są dorosłe, ale czy "rokują" na dobre prowadzenie firmy a nie zawalenie jej po jej przejęciu? Znajomy ciężko pracował i pracuje na swoją firmę i majątek. Firmę oczywiście odziedziczy syn, ale musi udowodnić, że "da radę". Kolega upoważnił bardzo zaufaną osobę, która w razie jego śmierci będzie zarządzała firmą i małymi krokami przekazywała ją synowi (po osiągnięciu odpowiedniego wieku). Ale syn musi spełnić kilka warunków. Jeśli syn spełni warunek A przejdą do punktu B. Jeśli nie spełni warunku A, nie będzie punktu B. Młody człowiek musi udowodnić, że nie zmarnuje wielu lat ciężkiej pracy ojca. Szczegółów nie znam. Mam nadzieję, że niezbyt mętnie to wyjaśniłam. Może tego typu rozwiązanie można wdrożyć w przypadku dzieci moich, twoich, naszych. 22-10-2009 17:27 #18 Jarkotowa - nie wiem czy zwróciłas uwagę w jednym miejscu napisałam, że dzieci męża nie chcą prowadzić firmy. Może nie wyraziłam się dośc jasno - nie chcą i/więc NIE BĘDĄ... Dziękuję za to co piszesz, to jest dobre wyjście. Ale nie w naszym przypadku natomiast może komu innemu ta podpowiedź pomoże! Natomiast u nas to może byc jedynie tak, że dzieci owe dostawałyby jakies pieniądze (miesięcznie? jakie? procent? stała kwota?) a firme prowadziłabym ja, jako ta, która itrak siedzi juz teraz we wszystkim.. Jakoś "dzielilibyśmy" się zyskami? JEŚLI się dogadamy. A wątpliwosci jest mnóstwo... 22-10-2009 21:04 #19 DOMOWNIK FORUM (min. 500) 23-10-2009 07:30 #20 WITAJ, tu znajdziesz opowiedzi na swoje pytania Tez pod nowym nickiem Jesteśmy w sytuacji jak wielu tu piszacych: małżeństwo z "drugiej ręki", dorosłe dzieci w nierównych ilościach, brak rozdzielnosci majątkowej, nowy wspólny dom. Mamy dwa testamenty (wzajemne) w których każde z nas na przekazuje całość majątku drugiej osobie. Mamy tez między soba ustną umowę, że żyjący dłużej przekaże kolejnym testamentem majątek wszystkim dzieciom w równych częściach. W naszym przypadku po 1/3-ciej. I tak jak pisało kilka osób to wszystko co można zrobiić. A jak będzie dalej - o tym przekona się tylko jedno z nas. (Chyba, że nas "wymiecie" razem )
Prawo spadkowe i prawo rodzinne pozostają w dość mocnym powiązaniu… Wiem, gdyż w obu tych dziedzinach mam doświadczenie. Ale do rzeczy. Po rozwodzie wiele osób decyduje się (tak w podniosły sposób mówiąc) na wstąpienie w kolejny związek małżeński. Nie, oczywiście nie zamierzam tego oceniać. Osoba “stanu wolnego” jak najbardziej może podjąć taką decyzję, a takie związki często są naprawdę udane. Ale chciałabym zapytać, czy podejmując taką decyzję pomyślałeś (pomyślałaś) o… napisaniu testamentu? Domyślam się, że nie – niewiele osób o tym myśli. A warto pomyśleć. Tak wiem, jesteście jeszcze młodzi i nie przewidujecie, że coś złego mogłoby się wydarzyć. Nawet to rozumiem. W ogóle niewiele osób myśli o napisaniu testamentu, ale to temat na osobny wpis. Drugie małżeństwo a dziedziczenie przez spadkobierców ustawowych Tylko… czy Twój małżonek ma dzieci z pierwszego związku? Może są małoletnie? I w ich imieniu działa ich matka? To wyobraź sobie, że Twój mąż ma dwoje małoletnich dzieci z pierwszego małżeństwa. Po ślubie kupujecie działkę i budujecie dom. Może nawet prowadzicie wspólnie prężnie rozwijającą się firmę? I dochody z funkcjonowania tej firmy są Waszym podstawowym źródłem utrzymania? Możliwe, iż w sporej części finansujecie budowę waszego wspólnego domu z kredytu, a może “wkładasz” w ten dom wszystkie swoje oszczędności – z Twojego majątku osobistego? Może nawet dom powstaje głównie ze środków stanowiących Twój majątek osobisty? Zastanawiałaś się nad tym, “co by było gdyby”? Nie? A może warto to zrobić? Wiem, że brzmi to dość banalnie, ale życie pisze różne scenariusze. To wcale nie są rzadkie sytuacje. Wiem, gdyż całkiem często doradzam w takich sprawach. Niestety najczęściej muszę doradzać w sytuacji gdy już za późno, aby napisać testament. Testament rozwiąże wszystkie problemy? Właśnie: to dokładnie to słowo: testament. Dziedziczenie na podstawie testamentu ma pierwszeństwo przed dziedziczeniem ustawowym. Przemyślany testament rozwiązuje sporo problemów. (być może nie wszystkie, ale przynajmniej większość) Dzieci z pierwszego małżeństwa też są spadkobiercami. W ogóle dzieci – nawet ze związku nieformalnego – są spadkobiercami. TAK- dzieci mają prawo dziedziczyć po swoich rodzicach. (to nie podlega dyskusji, tylko nie tego dotyczy wpis) Tylko: jeśli są małoletnie: nie działają samodzielnie w swoim imieniu. I co więcej: nawet porozumienie z ich matką może być niewystarczające. Do wielu czynności (np. sprzedaż nieruchomości/udziału w nieruchomości) potrzebna będzie zgoda sądu. Uzyskanie takiej zgody może zająć sporo czasu. A sama sprzedaż domu jeszcze więcej czasu. Przez cały ten czas trzeba niestety liczyć się z koniecznością spłacania rat kredytu, utrzymywania domu, ponoszenia kosztów utrzymania Waszych wspólnych dzieci, jeśli mieliście wspólne dzieci… A co w sytuacji gdyby spłata kredytu i koszty utrzymania domu przekraczałyby Twoje możliwości? Tak więc: zastanów się, a właściwie to zastanówcie się wspólnie- “co by było gdyby” i jak przygotować się na taką sytuację. A co z zachowkiem? Możesz zapytać, czy wystarczy że mąż wskaże w tym testamencie Ciebie jako jedynego spadkobiercę? Niestety może nie wystarczyć. Jeśli czytasz mój blog, wiesz na pewno, że jest coś takiego jak zachowek. Temu zagadnieniu poświęciłam wiele artykułów na blogu. Dlatego też podkreślam zawsze, iż chodzi o przemyślany testament, a nie w ogóle jakikolwiek testament. I tak : napiszę to jeszcze raz: dzieci mają prawo dziedziczyć po rodzicach. Chodzi o to, aby mieć świadomość sytuacji i możliwych problemów na przyszłość. No i o to, aby nie postawić małżonka, z którym wspólnie budowaliście dom, w naprawdę bardzo trudnej sytuacji. Z drugiej strony – może Ty wstępując w ten związek też masz dzieci z innych związków? Albo nie masz dzieci, ale masz np. liczne rodzeństwo? (pamiętasz przecież, iż w małżeństwach bezdzietnych małżonek nie jest jedynym spadkobiercą, prawda?) Naprawdę warto o tym pomyśleć i przygotować się na różne ewentualności. Masz pytania? Napisz do mnie. Myślę, iż będę w stanie Ci pomóc. W czym mogę Ci pomóc?
– Jest pan bezpłodny – orzekł lekarz. – Jak to? – zdziwiłem się. – Przecież mam dwoje dzieci z pierwszego związku. – Też mnie to dziwi – lekarz pokiwał głową. Takiej podłości nie można zapomnieć. Moja była żona zrobiła mi straszną krzywdę. Mnie i dzieciom. Myślała, że się nie wyda, ale kłamstwo ma krótkie nogi. Dowiedziałem się i... mój świat runął. Nigdy jej tego nie wybaczę. Moje małżeństwo było krótkie i pełne emocji Kiedy poznałem Marzenę, zakochałem się w niej do szaleństwa, ona we mnie chyba też. Ale już na początku często się kłóciliśmy. Mamy różne charaktery, poglądy i zainteresowania, a łączył nas chyba głównie… wybuchowy temperament. Prawie każde nasze spotkanie kończyło się awanturą i co najmniej kilka razy myślałem, że to już koniec, że nie będziemy razem, że do siebie nie pasujemy. Tym bardziej że Marzena, zanim mnie poznała, spotykała się z kimś i czasem miałem wrażenie, że on nadal jest dla niej ważny. No i ta moja zazdrość też nie ułatwiała nam wspólnego życia. Byliśmy ze sobą już dwa lata, kiedy pokłóciliśmy się tak poważnie, że postanowiłem raz na zawsze z tym skończyć. Kochałem ją, ale nasz związek był dla mnie za trudny. Za dużo nerwów, za dużo szarpania. Podjąłem decyzję. To koniec Marzena zadzwoniła do mnie po dwóch tygodniach. Zdziwiłem się, widząc jej numer i… ucieszyłem. A kiedy poprosiła mnie o spotkanie, byłem po prostu szczęśliwy. Wiem, idiota ze mnie, ale naprawdę ją kochałem i tęskniłem za nią. Jednak to, co Marzena miała mi do powiedzenia, zwaliło mnie z nóg. Okazało się, że jest w ciąży! Zaczęła to podejrzewać już kilka dni po naszym rozstaniu, wczoraj zrobiła testy. Nie zastanawiałem się długo. Było oczywiste, że skoro mamy być rodzicami, to weźmiemy ślub. Marzena chyba bała się, jak zareaguję, czy zaakceptuję to dziecko, bo kiedy powiedziałem o małżeństwie, rzuciła mi się na szyję. Jak było do przewidzenia, nasze relacje w dalszym ciągu były burzliwe. Teraz chyba jeszcze bardziej, bo Marzena pod wpływem hormonów stała się po prostu nie do wytrzymania. Starałem się trzymać emocje na wodzy, rozumiałem jej stan, ale nie było to łatwe. Kiedy na świat przyszła Amelka, postanowiłem, że coś trzeba zmienić w naszym małżeństwie. Nie możemy przecież wychowywać dziecka w atmosferze ciągłych kłótni Rozmawiałem o tym z Marzeną, niby się ze mną zgodziła, ale jakoś nie przekładało się to na jej zachowanie. W dodatku miała jeszcze mniej cierpliwości niż dawniej, bo była bardzo zmęczona. Być może, rozstalibyśmy się wcześniej, gdyby nie to, że Marzena znowu zaszła w ciążę. Nawet dziwiłem się, jak to możliwe, bo kochaliśmy się rzadko. Ona wiecznie była zmęczona i rozdrażniona, ja z trudem znosiłem jej humory. A obecność płaczącego w nocy niemowlęcia nie sprzyjała romantycznej atmosferze. Jednak fakt był niepodważalny – miałem zostać ojcem po raz drugi. Przyjście na świat mojego synka nie poprawiło naszych relacji. Atmosfera była do tego stopnia napięta, że stwierdziłem, że to nie ma sensu. Marzena na początku oponowała, twierdziła, że na pewno się dotrzemy, żebyśmy spróbowali. Ale po roku i ona doszła do wniosku, że to nie ma sensu. Tyle że nie zgodziła się na rozwód polubowny. Twierdziła, że to ja chcę odejść, i zażądała orzeczenia mojej winy. Oraz wysokich alimentów… To krótkie małżeństwo to były najgorsze lata mojego życia. Po rozwodzie odetchnąłem Co prawda, zostałem bez mieszkania i musiałem sporo płacić na dzieciaki, za to byłem wolny i spokojny. Powoli układałem sobie życie od nowa. Moi rodzice sprzedali swoje mieszkanie i dali mi pieniądze na kawalerkę. Skończyłem zaoczne studia (wreszcie miałem na to czas i spokój do nauki) zacząłem nieźle zarabiać. A trzy lata po rozwodzie poznałem Karolinę. Nie zamierzałem wchodzić w nowy związek, bo dobrze pamiętałem poprzedni, a wspomnienia nie były miłe. Ale z Karoliną wszystko było inaczej. Ona jest inna. Spokojna, delikatna, zawsze roześmiana. Całkowite przeciwieństwo Marzeny. Prawie wcale się nie kłóciliśmy. Dlatego, pomimo złych doświadczeń, już po pół roku zaproponowałem Karolinie wspólne mieszkanie. A potem, po roku, poprosiłem ją o rękę… Byliśmy szczęśliwi. W dodatku moje dzieci polubiły Karolę Kiedy przywoziłem je na weekendy, czasem nawet byłem zazdrosny, bo one wolały bawić się z Karoliną i to ona miała prawo czytać im bajki na dobranoc. Wyglądało na to, że tym razem trafiłem w dziesiątkę, że nie rozczaruję się tym związkiem. Karolina lubiła dzieci i chciała mieć własne. Chociaż mi na tym nie zależało, rozumiałem ją. Ja się spełniłem jako ojciec, ona też chciała odczuwać to samo. Niestety, mijały miesiące, a jej marzenia pozostawały niespełnione. Zrobiła badania, ale lekarz twierdził, że wszystko z nią w porządku. – Nic z tego nie rozumiem – rozpaczała. – A co powiedział lekarz? – dopytałem, zmartwiony. – Sugerował, żebyś ty się przebadał, ale powiedziałam, że ty masz dzieci, więc to raczej nie to – mówiła. Kiedy minęły kolejne miesiące, Karolina poprosiła, żebym poszedł z nią do lekarza. – Chce z tobą porozmawiać – wyjaśniła. – Bo mówi, że też tego nie rozumie. Może brałeś jakieś leki po tym, jak zostałeś ojcem? A na świnkę nie chorowałeś? – Nic mi o tym nie wiadomo – wzruszyłem ramionami. – Ale jak chcesz, to pójdę z tobą – dodałem i pocałowałem ją czule. Lekarz zrobił wywiad i zaproponował, żebym na wszelki wypadek się przebadał. Wyniki były dla mnie zaskoczeniem. – Jest pan bezpłodny – orzekł lekarz. – Jak to? – zdziwiłem się. – Przecież mam dwoje dzieci z pierwszego związku. – Też mnie to dziwi – lekarz pokiwał głową. – Na pewno nie brał pan w ostatnim czasie leków, nie chorował na tarczycę, cukrzycę, nadciśnienie? A może doznał pan jakiegoś urazu? – pytał. – Nic takiego nie miało miejsca – powiedziałem, a myśl, która we mnie dojrzewała, zaczynała mnie coraz bardziej przerażać. – Czy istnieje możliwość, żebym bez powodu stracił plemniki? – Raczej nie – lekarz się zastanowił. – Przyczyną mogą być różne choroby, stany zapalne, urazy, leki. Czasem nadmierne spożywanie alkoholu czy narkotyków. – Nic nie biorę, piję rzadko... – byłem coraz bardziej zdołowany. – Wie pan, tak się zastanawiam… Może powinienem zrobić badania genetyczne swoich dzieci? – To mogłoby wyjaśnić parę spraw, ale jednocześnie wiele zmienić w pana życiu – lekarz patrzył na mnie z powagą. – Niech pan dobrze przemyśli tę decyzję. Nic innego nie robiłem przez kilka dni, tylko myślałem Rozmawiałem z Karoliną, była równie przerażona jak ja. – Myślisz, że Marzena mogłaby ci to zrobić? – zapytała. – Ale dwa razy? – Nie wiem – wzruszyłem ramionami. – Myślałem, że mnie kocha. Ale podejrzewałem, że utrzymuje kontakt ze swoim byłym, z Andrzejem. Po rozwodzie się z nim spiknęła, razem mieszkają. – To byłoby straszne świństwo z jej strony – Karolina z niedowierzaniem kręciła głową. – Słuchaj, ale jeżeli się okaże, że to prawda, to co będzie? Tego bałem się najbardziej. Bo gdyby okazało się, że Amelka i Mareczek nie są moimi dziećmi, to jak miałem dalej z tym żyć? I co z nimi? Miałem im to powiedzieć? Kochają mnie, a to, co się stało, nie jest ich winą! Z drugiej strony czułem, że muszę zrobić te testy. Muszę wiedzieć. Wyniki potwierdziły moje podejrzenia – to nie ja byłem ojcem. Nie jestem stanie opisać tego, co czułem. Zadzwoniłem do Marzeny, powiedziałem jej, co o niej myślę. Wystąpiłem do sądu o zawieszenie wypłacania alimentów. Wolę odłożyć pieniądze na lokacie, opłacać dzieciom zajęcia dodatkowe niż przelewać tej żmiji. Tyle że to nie rozwiązywało mojego problemu. Bo zrozumiałem, że ja i Karola nigdy nie zostaniemy rodzicami. Nigdy nie będę ojcem... Ale największy problem to Amelka i Marek. Są jeszcze mali, kochają mnie i chcą do mnie przychodzić. Nie wiedzą, że nie jestem ich biologicznym ojcem. Nie wiem, czy mam im o tym powiedzieć. Jak? Wyniki badań niczego dla mnie nie zmieniły. Dla mnie nadal będą zawsze moimi dziećmi. To ja je wychowuję, to ja byłem przy ich narodzinach. Ale co jeśli kiedyś dowiedzą się prawdy i mnie odrzucą? Grzegorz, lat 34 Czytaj także: „Marzyłam o drugim wnuku, ale nie sądziłam, że już go mam. Córka ukryła, że urodziła bliźniaki i jednego oddała do adopcji” „Syn mając 17 lat zaliczył >>wpadkę<<. Myślałam, że przegrał życie, a on wygrał coś cenniejszego. Miłość własnej córki” „Mój synek nie może spać, odkąd mąż zaprowadził go do trumny dziadka. Czy dziecko powinno oglądać takie rzeczy?”
Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa Jakis czas temu po raz drugi wyszlam za maz. Przyjelam nazwisko mojego meza. Nasz wspolny syn takze nosi to samo nazwisko. Natomiast moj starszy synek ma nazwisko mojego pierwszego meza. I tu moje pytania. 1) Czy moge zmienic nazwisko starszego synka tak bysmy wszyscy mieli to samo nazwisko? Rozumiem, ze jesli jest to mozliwe to musi byc zgoda na to ojca dziecka? 2) A jesli takiej zgody nie bedzie to czy jest mozliwe dodanie drugiego nazwiska synkowi? tak by nosil nasze nazwisko i tylko w oficjalnych dokumentach mial 2 nazwiska, a w zyciu codziennym uzywal tylko naszego... 3) Gdzie to sie wszystko zalatwia? Janusz P. [Rzadko na GL] Prawnik (z uprawnieniami pedagogicznymi), ... Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa Podany wcześniej link prowadzi do pomocnego tekstu. Nie wspomniała Pani nic o władzy rodzicielskiej, ani - co wydaje się szczególnie ważne - o (składanym przy zawieraniu poprzedniego małżeństwa) oświadczeniu, dotyczącym "nazwiska przyszłych wspólnych dzieci". Jeśli zgodziła się Pani na to, by nazwisko męża było nazwiskiem dzieci, to "klamka zapadła". Czyżby złożyła Pani tamto oświadczenie z zastrzeżeniem: "aż do ponownego wyjścia za mąż i dokonanie ustaleń z kolejnym mężem"? Brak w Pani wypowiedzi informacji o: (zakresie) władzy rodzicielskiej ojca chłopca, o wieku chłopca, o alimentach (przysługiwaniu, płaceniu). O ewentualnym przysługiwaniu władzy rodzicielskiej nad chłopcem ojczymowi także Pani nie napisała. Nazwisko ma pewne znaczenie informacyjne dla ludzi spoza rodziny i spoza środowiska, w którym dorasta dziecko. Bez wnikania w życie intymne Pani poprzedniego męża (czyli ojca dziecka, któremu chce Pani "zafundować" zmianę nazwiska), dopuszczalne jest prawdopodobieństwo, że Pani były mąż jest w stanie mieć dzieci także z inną kobietą, niż Pani. Nie tylko w powieściach i filmach ludzie spotykają (niejako przypadkiem) swych (nawet bliskich) krewnych. Jeśli spotyka się kobieta i mężczyzna, to noszenie tego samego nazwiska przez nich oboje może być "sygnałem ostrzegawczym", który pomaga uniknąć kazirodztwa. Proszę także to wziąć pod uwagę. Pani syn kiedyś - daj Panie Boże - dorośnie i będzie (najprawdopodobniej) interesował się kobietami. Do kogo miałby pretensję, gdyby miało dojść do czegoś wołającego o pomstę do Nieba??? Dziecko różni się od zdjęcia w albumie. Zdjęcie można przyciąć, zagiąć, żeby pasowało. Nazwisko się nosi i już! Jego zmiana powinna być czymś nadzwyczajnym. Jeśli chłopiec ma przynajmniej 13 lat, to ma już ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Wątpię, by sąd (bez jego wyraźnego dążenia do odcięcia się od swego ojca) zgodził się na taką manipulację. Jeśli ojciec dziecka - nawet pozbawiony władzy rodzicielskiej - płaci alimenty, to dlaczego miałby je płacić na dziecko, które nosi nazwisko, na które nie wyraził zgody? Czyżby był wystarczająco dobry do spłodzenia potomka i finansowania go, a za mało dobry do przekazania dziecku nazwiska? Na marginesie: Pani aktualny mąż powinien być bardzo powściągliwy w dążeniu do "przyfastrygowania" swego nazwiska cudzemu dziecku. Oczywiście, pan ten może uważać, że są po temu jakieś powody; może nawet uważać się za biologicznego ojca dziecka. I nawet, gdyby miał rację - co przecież może być błędnym założeniem - to powinien zastanowić się nad ewentualnymi przyszłymi zdarzeniami. Relacje z dzieckiem mogą ulec pogorszeniu. Zresztą, kto powiedział, że pan ten jest Pani ostatnim mężem w ogóle (a nie tylko do tej pory). Czy "majstrowałaby" Pani przy nazwisku jego dziecka w przypadku swego ewentualnego kolejnego zamążpójścia?Janusz P. edytował(a) ten post dnia o godzinie 01:46 Stan K. Wypowiedzi autora zostały ukryte. Stan K. Prezes, KANGUREX Group, Export-Import, Owner KANGUREX Global Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa Janusz P.: Nie wspomniała Pani nic o władzy rodzicielskiej, ani - co wydaje się szczególnie ważne - o (składanym przy zawieraniu poprzedniego małżeństwa) oświadczeniu, dotyczącym "nazwiska przyszłych wspólnych dzieci". Jeśli zgodziła się Pani na to, by nazwisko męża było nazwiskiem dzieci, to "klamka zapadła". Czyżby złożyła Pani tamto oświadczenie z zastrzeżeniem: "aż do ponownego wyjścia za mąż i dokonanie ustaleń z kolejnym mężem"? Przyznaje, ze moze z punktu prawnego to ma sens. Ale nie wyobrazam sobie zawierania zwiazku z planami na nstepny zwiazek juz na starcie. Chyba ze w Polsce jest inna obyczajowosc ... Janusz P. [Rzadko na GL] Prawnik (z uprawnieniami pedagogicznymi), ... Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa Stan K.: Przyznaje, ze moze z punktu prawnego to ma woli zostało złożone i klamka zapadła. Żeby wykazać wady - nawet własnego - oświadczenia woli (np. w związku z umową sprzedaży samochodu), to trzeba się postarać, w tym "założyć" sprawę w sądzie. W imię jakich racji łatwiejsze miałoby być "majstrowanie" przy nazwisku dziecka (dzieci)? Można sobie wyobrazić, że mężczyzna zrezygnowałby z zawarcia związku małżeńskiego (zwłaszcza z określoną kobietą), gdyby narzeczona sprzeciwiła się przekazania nazwiska (przyszłego) męża ich wspólnym dzieciom. Oczywiście, zdarza się, że przy okazji wstępowania w związek małżeński to mężczyzna przyjmuje nazwisko nie wyobrazam sobie zawierania zwiazku z planami na nstepny zwiazek juz na starcie. Chyba ze w Polsce jest inna obyczajowosc ...Bardzo wiele przepisów prawnych wiąże się z patologiami. Prawo kanoniczne uznaje przesłankę nieważności małżeństwa, jeśli jedno z nupturientów miało (w czasie zawierania małżeństwa) intencję sprzeczną z Wiarą, np. dopuszczało rozwód, sprzeciwiało się posiadaniu dzieci, było wrogo nastawione do katolickiego wychowania dzieci. Oczywiście, przyzwoici ludzie wzdragają się na samą ewentualność kanciarskiego zawierania małżeństwa, ale realizm wymaga dopuszczenia do świadomości faktów. Przecież występują na świecie małżeństwa z wyrachowania. Co w przypadku wielokrotnych wdów, albo wdowców? Chodzi zatem o mentalność, jako przejaw uczciwości, a nie lokalnych przyzwyczajeń. Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa Janusz P.: Podany wcześniej link prowadzi do pomocnego tekstu. Przeczytalam, i widze, ze musi byc zgoda eks-meza. Zatem sprobuje ja wspomniała Pani nic o władzy rodzicielskiej, ani - co wydaje się szczególnie ważne - o (składanym przy zawieraniu poprzedniego małżeństwa) oświadczeniu, dotyczącym "nazwiska przyszłych wspólnych dzieci". Jeśli zgodziła się Pani na to, by nazwisko męża było nazwiskiem dzieci, to "klamka zapadła". Czyżby złożyła Pani tamto oświadczenie z zastrzeżeniem: "aż do ponownego wyjścia za mąż i dokonanie ustaleń z kolejnym mężem"? Brak w Pani wypowiedzi informacji o: (zakresie) władzy rodzicielskiej ojca chłopca, o wieku chłopca, o alimentach (przysługiwaniu, płaceniu). O ewentualnym przysługiwaniu władzy rodzicielskiej nad chłopcem ojczymowi także Pani nie napisała. Wladza rodzicielska jest pelna. Alimenty zasądzone, placone. Chodzi tylko o kwestie techniczna. Ojciec starszego synka (Kuba ma prawie 6 lat i jest dzieckiem autystycznym) mieszka od nas 300 km, nie uczestniczy w zyciu codziennym dziecka. Ani w procesach decyzyjnych typu przedszkole, terapie, wszystko... dlatego latwiej nam byloby gdybysmy wszyscy mieli to samo nazwisko. Zwlaszcza, ze sporo roznych spraw jest do zalatwienia z Kubą, ze wzgledu na jego ma pewne znaczenie informacyjne dla ludzi spoza rodziny i spoza środowiska, w którym dorasta dziecko. Bez wnikania w życie intymne Pani poprzedniego męża (czyli ojca dziecka, któremu chce Pani "zafundować" zmianę nazwiska), dopuszczalne jest prawdopodobieństwo, że Pani były mąż jest w stanie mieć dzieci także z inną kobietą, niż Pani. On ma tych dzieci już trójkę ;) Na kolejne się nie zanosi chyba ;)powieściach i filmach ludzie spotykają (niejako przypadkiem) swych (nawet bliskich) krewnych. Jeśli spotyka się kobieta i mężczyzna, to noszenie tego samego nazwiska przez nich oboje może być "sygnałem ostrzegawczym", który pomaga uniknąć kazirodztwa. Proszę także to wziąć pod uwagę. Pani syn kiedyś - daj Panie Boże - dorośnie i będzie (najprawdopodobniej) interesował się kobietami. Do kogo miałby pretensję, gdyby miało dojść do czegoś wołającego o pomstę do Nieba??? zupelnie nie na temat ten fragment Pana wypowiedzi. Poza tym mój syn zna swoją przyrodnią siostrę i przyrodniego brata, a jeśli mój były małżonek miałby kolejne dziecko to również będziemy je znać :)Dziecko różni się od zdjęcia w albumie. Zdjęcie można przyciąć, zagiąć, żeby pasowało. Nazwisko się nosi i już! Jego zmiana powinna być czymś nadzwyczajnym. Jeśli chłopiec ma przynajmniej 13 lat, to ma już ograniczoną zdolność do czynności prawnych. Wątpię, by sąd (bez jego wyraźnego dążenia do odcięcia się od swego ojca) zgodził się na taką manipulację. Jeśli ojciec dziecka - nawet pozbawiony władzy rodzicielskiej - płaci alimenty, to dlaczego miałby je płacić na dziecko, które nosi nazwisko, na które nie wyraził zgody? Czyżby był wystarczająco dobry do spłodzenia potomka i finansowania go, a za mało dobry do przekazania dziecku nazwiska? Czyli mam rozumieć, że mężczyzna utwierdza się w swojej męskości płacąc na dziecko noszące jego nazwisko? ;) A gdy syn, ciągle jego, przestałby się nazywać tak jak on to alimentów nie ma sensu płacić? Dziecko ma 6 lat, ale ze względu na jego niepełnosprawność nie wiem czy kiedykolwiek będzie świadome jakie nazwisko nosi. Choć być może kiedyś o to zapyta dlaczego my wszyscy nazywamy się tak, a on marginesie: Pani aktualny mąż powinien być bardzo powściągliwy w dążeniu do "przyfastrygowania" swego nazwiska cudzemu dziecku. Oczywiście, pan ten może uważać, że są po temu jakieś powody; może nawet uważać się za biologicznego ojca dziecka. I nawet, gdyby miał rację - co przecież może być błędnym założeniem - to powinien zastanowić się nad ewentualnymi przyszłymi zdarzeniami. Relacje z dzieckiem mogą ulec pogorszeniu. Zresztą, kto powiedział, że pan ten jest Pani ostatnim mężem w ogóle (a nie tylko do tej pory). Czy "majstrowałaby" Pani przy nazwisku jego dziecka w przypadku swego ewentualnego kolejnego zamążpójścia? To ja też na marginesie dodam, że cieszy mnie podejście mojego męża, bo Kubę traktuje jak swojego syna. I nie ma potrzeby bycia "powściągliwym". Nie uważa się za ojca biologicznego, ale ojcem jest, bo to on wychowuje to dziecko, jest przy nim każdego dnia, uczestniczy w terapiach etc. I z całą pewnością daleko mu do kalkulacji, że "relacje z dzieckiem mogą ulec pogorszeniu". Bo one pogorszeniu na pewno nie ulegną. To moje ostatnie małżeństwo :) A nawet jeśli jakimś cudem byłoby kolejne, zostałabym przy swoim obecnym nazwisku :) Monika Z. WYBIERZ PRACĘ, KTÓRĄ KOCHASZ, A NIE BĘDZIESZ MUSIAŁ PRACO... Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa Właśnie podpieracie się Państwo jakimiś dziwnymi przepisami, które nijak się mają do rzeczywistości. Byłam dosłownie wczoraj w odpowiednim dla miejsca zamieszkania USC i tak: 1. Trzeba mieć ze sobą PEŁNY akt urodzenia dziecka z opłatą skarbową za 33 zł. 2. Z urzędu miasta potwierdzenie zameldowania. 3. Osobiście ojciec biologiczny musi się stawić do USC w celu złożenia oświadczenia - zgody. Jeśli takiej nie wyraża, zgodę można uzyskać przez Sąd Rodzinny. 4. Z kompletem dokumentów należy złożyć wniosek z USC i czekać na decyzję urzędnika. Wszystko. Wystarczy pójść i zapytać!!! Janusz P. [Rzadko na GL] Prawnik (z uprawnieniami pedagogicznymi), ... Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa W razie sporu orzeczenie wydaje sąd. O jakiej decyzji urzędnika Pani pisze? Może chodzić o decyzję administracyjną - ale deklaratoryjną. Chyba tylko w dzikich państwach urzędnik może - bez zgody wszystkich uprawnionych - podjąć decyzję o zmianie nazwiska. Gdyby urzędnik mógł wydawać decyzje, pomimo sprzeciwu osoby uprawnionej, to stawałby się faktycznie sędzią, a to w państwie prawa jest wykluczone. Zgoda ojca dziecka była brana pod uwagę od samego początku - także przez Założycielkę wątku. Dyskutowaliśmy o trudniejszych wariantach. Monika Z. WYBIERZ PRACĘ, KTÓRĄ KOCHASZ, A NIE BĘDZIESZ MUSIAŁ PRACO... Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa Bo urzędnik (tu: Kierownik USC)wydaje lub nie zgodę na zmianę nazwiska zgodnie z wnioskiem, po zebranych wcześniej wymienionych dokumentach, zgodach i podpisach ... ale może w Toruniu jest inaczej ... Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa Monika Zwalińska: Jeśli takiej nie wyraża, zgodę można uzyskać przez Sąd Rodzinny. Ale chyba tylko jeśli są ku temu przesłanki poprzez ograniczenie władzy rodzicielskiej, wydaje mi się... Monika Z. WYBIERZ PRACĘ, KTÓRĄ KOCHASZ, A NIE BĘDZIESZ MUSIAŁ PRACO... Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa Robert S.: Ale chyba tylko jeśli są ku temu przesłanki poprzez ograniczenie władzy rodzicielskiej, wydaje mi się... no właśnie władza nie musi być ograniczona ... poza tym jeśli już mowa o ograniczeniu władzy, to nie jest to problemem, jeśli rodzic mieszka poza miejscem zamieszkania, trudno mu wtedy wyrażać pisemną zgodę np. na leczenie, wybór szkoły itp ... autopsja? z resztą to nie na temat chyba :) ja podzieliłam się wiedzą, którą uzyskałam u źródeł, można by powiedzieć. Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa Monika Zwalińska: Robert S.: Ale chyba tylko jeśli są ku temu przesłanki poprzez ograniczenie władzy rodzicielskiej, wydaje mi się... no właśnie władza nie musi być ograniczona ... poza tym jeśli już mowa o ograniczeniu władzy, to nie jest to problemem, jeśli rodzic mieszka poza miejscem zamieszkania, trudno mu wtedy wyrażać pisemną zgodę np. na leczenie, wybór szkoły itp ... autopsja? z resztą to nie na temat chyba :) ja podzieliłam się wiedzą, którą uzyskałam u źródeł, można by jak rozumiem bez zgody biologicznego ojca można zmienić nazwisko dziecku nawet jeśli ten wypełnia właściwie swoje obowiązki rodzicielskie? Monika Z. WYBIERZ PRACĘ, KTÓRĄ KOCHASZ, A NIE BĘDZIESZ MUSIAŁ PRACO... Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa jeśli są ku temu przesłanki, można ... wówczas jak pisałam zgoda wydana przez sąd, jeżeli ojciec takowej nie wyraża, bo to, że dziecko zmienia nazwisko, ojcu nie ogranicza to władzy, nie wpływa z punktu prawnego na nic ... Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa więc jednak muszą być przesłanki? Monika Z. WYBIERZ PRACĘ, KTÓRĄ KOCHASZ, A NIE BĘDZIESZ MUSIAŁ PRACO... Temat: Nowe nazwisko dla dziecka z pierwszego małżeństwa np. zdrowie psychiczne dziecka, bo czuje się wyobcowane będąc jedyną osobą z innym nazwiskiem w rodzinie :) w ten sposób to sobie możemy pogadać ... może jakiś prawnik zajmujący się tymi kwestiami się wypowie? Podobne tematy Bezpłatne porady prawne » Ograniczenie kontaktów dla ojca dziecka - Bezpłatne porady prawne » Dziecko z pierwszego małżeństwa-a nowy, kolejny(?)... - Bezpłatne porady prawne » W jakich przypadkach sąd odmawia wydania zgody na dowód... - Bezpłatne porady prawne » wzór wniosku o zgodę na wydanie paszportu dla dziecka do... - Bezpłatne porady prawne » alimenty dla dziecka po ślubie - Bezpłatne porady prawne » Konkubinat, działka, śmierć i córka z pierwszego małżeństwa - Bezpłatne porady prawne » Lokal dla współmałżonka i dziecka - Bezpłatne porady prawne » Paszport dla dziecka - Bezpłatne porady prawne » jak odzyskać zasądzone pieniądze związane z wyprawką dla... - Bezpłatne porady prawne » Przepisanie mieszkania dla jedynego dziecka -
drugie małżeństwo dzieci z pierwszego